Anna Sacher – Anna Sacher była prawdziwą twórczynią potęgi wiedeńskiego hotelu Sacher. Urodził się jako córka rzeźnika, z niezaprzeczalną żyłką biznesową, w 1880 r. wyszła za mąż za Eduarda Sachera, syna Franza Sachera, twórcy legendarnego czekoladowego tortu, który po dziś dzień można spróbować w hotelowej kawiarni. Pieniądze na hotel i restauracje wyłożył zasadniczo jej teść, mąż który miał zajmować się hotelem zmarł już w 1892 r. zostawiając żonie prowadzenie hotelu. Okazało się, że Anna była dla miejsca, które miało nie najlepszą wówczas w Wiedniu opnie, najlepszym dyrektorem. Wybudowała ona potęgę hotelu, sprawiła, że jego restauracja stała się znana na cały świat, a hotel z przyjemnością odwiedzały koronowane głowy. Anna jak na swoje czasy była wyemancypowaną kobietą, paliła cygara i prowadzała na smyczy swoje ukochane psy. Zwykła mawiać „Sacher to ja”, co okazało się prawdą, bo w 1929 r. wycofała się z kierownictwa hotelu, który od 1934 r. jest prywatną własnością rodziny Guertler.

Conrad Hilton – urodzony w San Antonio w Nowym Meksyku był synem norweskiego imigranta, jego matka zaś była Amerykanką z niemieckimi korzeniami. Szlifowanie umiejętności biznesowych rozpoczął jeszcze jako młody chłopiec pracując w sklepie swojego ojca. Gdy wybuchła gorączka związana z odnalezieniem ropy wyjechał do Teksasu, aby zostać bankierem, zamiast tego kupił czterdziesto pokojowy hotel w Cisco. Hotel cieszył się tak ogromną popularnością, że nieraz wciągu jednej doby mieszkało w nim 3 gości i nawet jadalnia została zaadaptowana na pokoje. Hilton kupił więc kolejne hotele w Teksasie, zaś 1939 r. wybudował swój pierwszy hotel poza tym stanem w Nowym Meksyku. W czasie Wielkiego Kryzysu omal nie został bankrutem, stracił wówczas 7 swoich hoteli, właśnie wówczas przeorganizował zarządzanie nimi i stworzył sieć hoteli. W latach 60 była to już ogromna i pierwsza na świecie międzynarodowa hotelowa sieć.

Tadeusz Gołębiewski – najbardziej znany polski hotelarz, właściciel sieci Gołębiewski. Urodzony na wsi, do 14 roku życia pracował w rodzinnym gospodarstwie. Potem zdał do Szkoły Głównej Handlowej i na trzecim roku otworzył fabrykę wafli, które sam rozwoził rowerem. Za zarobione pieniądze kupował dolary i złoto, które zakopywał w różnych miejscach. Inwestycje zaczął dopiero po 1989 r. kiedy odnalazł zakopane dobra (choć sam twierdzi, że pewnie nie wszystkie skrytki pamięta), kupił ziemię i wybudował pierwszy hotel w Mikołajkach, potem kupił hotel w Białymstoku i wybudował największy w Polsce hotel w Wiśle. Nie ma własnego biura, ani sekretarki z pracownikami i gośćmi spotyka się w kawiarniach swoich hoteli. Sam twierdzi, że nie jeździ na wakacje, bo ciągle na nich jest.